
Upalny sierpień w okolicach 2000 roku – czas żniw gdy małe gospodarstwa jeszcze funkcjonowały w Polsce. Każdy kto tylko mógł był zaprzęgnięty do pracy – należało zdążyć przed deszczem aby nie stracić plonów. I w tej sierpniowej pracy ukuł się mój sentyment do kompotu. Czerwony, kwaśny i orzeźwiający. Wykonany z owoców, które akurat dojrzewały – wiśnie i porzeczki. Niósł przyjemne orzeźwienie, nawadniał lepiej niż woda, dawał uczucie ochłodzenia. Po szklance takiego kompotu ugotowanego przez mamę bądź babcię po chwili wracały siły.
Praca szła do przodu… czas też poszedł do przodu. Kompot zaczął pojawiać się rzadziej a częściej na stole królowały sklepowe „soki” i kolorowe napoje – ,,dobrobyt współczesności”. Chyba większość z nas zachłysnęła się nim kupując w tamtych czasach reklamę „pełne witamin” czy „100% soku”. Do kompotów wróciłem wraz z nauką Medycyny Chińskiej. Dzięki niej doceniam bardziej niż kiedykolwiek proste tradycje, które były jednym z puzzli składających się na obraz zdrowia. W gabinecie często zachęcam do gotowania kompotów w celu zmniejszenia ilości sklepowych „soków” czy nagminnie pitych herbat często sztucznie aromatyzowanych bądź w torebkach. Ten wpis ma na celu zachęcenie każdego zainteresowanego swoim zdrowiem do przywrócenia tej tradycji w swoim domu.
Przecież to tylko cukier…
Kompot często mylnie jest odbierany jako „bomba cukrowa” co jest określeniem krzywdzącym. Tymczasem sam fakt, że przygotowujemy go z owoców nie oznacza że jest produktem o wysokiej zawartości cukru. Oczywiście naturalnie będzie zawierał cukry pochodzące z owoców, przede wszystkim fruktozę. Jej ilość będzie zależała od rodzaju i ilości użytych owoców.
Ponadto do wody w trakcie obróbki termicznej uwalniane są liczne substancje zawarte w owocach. Od kwasów organicznych, przez składniki mineralne, witaminy rozpuszczalne w wodzie po przeciwutleniacze, olejki eteryczne czy pektyny. Obróbka termiczna może wpływać na ich biodostępność.
Z czego można zrobić kompot ?
Jest bardzo prosta reguła – korzystajmy z lokalnych i sezonowych owoców. To właśnie one najlepiej wpisują się w naturalny rytm przyrody i potrzeby naszego organizmu. Zawsze będą najlepszą odpowiedzią na ogólne potrzeby naszego organizmu. Sprawdzą się wszystkie jadalne owoce. Jesteśmy częścią natury a zatem jesteśmy kompatybilni z cyklicznością w niej zachodzącą.
Czerwone i kwaśne owoce są najliczniejsze gdy dokuczają nam upały – będą więc uzupełniać Płyny Ciała (Jin Je), które mogą być uszczuplone przez nadmierne pocenie w konsekwencji prowadząc do uszkodzenia aspektu Krwi. Kolor czerwony jest związany z elementem Ognia w Medycynie Chińskiej i narządem Zang Serca. Z czasem zaczynają pojawiać się żółte słodsze owoce. Kolor żółty jest związany z elementem Ziemi i narządem Zang Śledziony. W międzyczasie będą przeplatać się owoce fioletowe, bordowo-czerwone bogate w antocyjany, które będą wspierać prawidłową funkcję naczyń krwionośnych.
Kompot możemy również wykonywać z owoców suszonych( najlepiej własnych bądź ewentualnie sklepowe jeśli mamy pewność o braku siarczanów w produkcie), takie również będą wartościowe i bardzo smaczne. Jeśli masz możliwość zbioru własnych owoców to możesz również korzystać z zamrożonych. Ja sam co roku staram się pomrozić owoce róży aby wzbogacać nimi moje kompoty.
Przygotowanie kompotu
Jest to proces mało zajmujący a jak widzisz warto poświęcić chwilę. Odwdzięczy Ci się nie tylko zdrowotnie, ale i niebywałym smakiem.
Kompot nie wymaga długiego gotowania. Większe owoce dzielimy na ćwiartki, mniejsze kroimy na pół. Nie ma potrzeby usuwania skórki z owoców wręcz lepiej aby została. Owoce oczywiście uprzednio myjemy:). Gdy znajdą się już w garnku, zalewamy je zimną wodą. Włączamy na mały ogień pod przykryciem i gdy zacznie lekko bulgotać to gotujemy przez 5-10 min po czym wyłączamy palnik. Pozwalamy aby owoce ekstrahowały się w wodzie. Po jakimś czasie opadną na dno – to jest moment, w którym ja odcedzam swój kompot.
Jeśli chodzi o ilość wody zazwyczaj zalewam tak aby zakryć tylko zawartość. Taki kompot będzie gęsty i intensywny w smaku. W razie potrzeby zawsze będzie można go rozcieńczyć gorącą wodą w szklance. Zobaczysz, że nie potrzebujesz go dosładzać 🙂
Dodatki do kompotu
Tu sprawa już nie jest taka prosta. Dodatki najlepiej byłoby dobierać do indywidualnych potrzeb po konsultacji z terapeutą. Znając właściwości niektórych ziół, możemy je dodać dla uzyskania zamierzonego celu terapeutycznego. Z doświadczenia wiem, że w domu każdy ma inne potrzeby. Dlatego najbezpieczniejsze jako dodatek do Twojego kompotu będą – świeży imbir, goździki, kardamon, niewielka ilość Chen Pi ( suszona skórka mandarynki), cynamon cejloński, owoc głożyny tzw. czerwony daktyl Da Zao, owoc głogu( uwaga ma działanie hipotensyjne). Jeśli chcemy korzystać z kompotu na co dzień to nie ma sensu przesadzać z ilością dodatków.
